Doczekaliśmy się wreszcie prawdziwie słonecznego i zarazem ciepłego dnia na naszym pątniczym szlaku. Po bardzo zimnej wczorajszej nocy wszyscy przyjęli tę pogodę z radością, choć na kolejne dni zapowiadane są jeszcze wyższe temperatury.

Z Brzezin wyruszyliśmy o godz. 7, a więc bardzo wcześnie. Trudno jednak by było inaczej, jeśli przed sobą mieliśmy 33-kilometrowy, bardzo wymagający odcinek, którego finał był w Lututowie.

Dzień ten stoi też zwykle pod znakiem pielgrzymkowego obżarstwa. Zaczęliśmy skromnym śniadaniem jeszcze w Brzezinach, ale prawdziwy śniadaniowy postój czekał na nas w Głuszynie. Już na kolejnym etapie kosztowaliśmy specjałów przygotowanych przez piegrzymkową kuchnię, w której prace tym razem mocno włączył się Fred. A wieczorem czekała na nas jeszcze uczta – kilkanaście pizz ufundowała nam bowiem Ela – jedna z pątniczek, która obchodzi dziś urodziny.

Dziś przeszliśmy 4, mniej więcej równe etapy, a do Lututowa dotarliśmy około godziny 17. Mieliśmy więc 3 godziny czasu na przygotowanie się do Mszy świętej, która odprawiana była w miejscowym Kościele.

Dzisiejsza noc jest znacznie cieplejsza. Co prawda na sali gimnastycznej, gdzie śpi większość pielgrzymów, zapadła już ciemność i nastała cisza, ale część z nas ciągle dyskutuje, bawi się. Posiedzimy jeszcze pewnie długo, choć jutro wczesna pobudka – o 6.30 mamy już być na szlaku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *