Czwartego dnia naszej pieszej wędrówki doczekaliśmy się wreszcie delikatnego ochłodzenia. Temperatura oscylująca wokół 20 stopni była dla nas wręcz wybawieniem na szlaku. Świetnie to było widać po tempie pielgrzymki, które było dziś wręcz zawrotne.

Ze Skarszewa wyruszyliśmy o godz. 7 z tzw. bazy.  Przed nami był najdłuższy tego dnia, liczący ponad 10 km odcinek. Uporaliśmy się z nim w dwie godziny, co już zapowiadało bardzo dobre tempo.

Słońce od samego rana było schowane za chmurami, co stanowiło dla nas, po trzech dniach upałów, prawdziwe wytchnienie. Na kolejny odcinek wyruszyliśmy przed godz. 10, a chwilę po 11 byliśmy już w Saczynie. Tam tuż przed godz. 12 pojawił się o. Marek wraz z całą ekipą z Biechowa. Przywieźli nam pyszny obiad! W menu ziemniaki, schab, udka z kurczaka i kapusta, a na deser pyszny placek.

O godz. 14.00 wyruszyliśmy dalej w drogę, znów bardzo dobrym tempem, bo w Aleksandrii, a więc na kolejnym naszym postoju byliśmy już o 15. Po krótkim postoju wyruszyliśmy do Brzezin, do których dotarliśmy ok. 16.30.

O godz. 20 na dziedzińcu szkoły, w której nocujemy uczestniczyliśmy w Mszy św. Msza św. zakończyła się apelem, ale nawet po nim pozostaliśmy na dziedzińcu. Towarzyszy nam nasz zespół pielgrzymkowy.  Jest… wspaniale!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *