Trasa z Rudy do Smolarzy słynie z pięknych krajobrazów oraz burz. Pierwsze siłą rzeczy pozostaje niezmienne, drugie… w zasadzie też, choć burze przybywają na różnych odcinkach tego etapu.

Dzień rozpoczęliśmy od Mszy świętej, którą nasz przewodnik celebrował w kościele w Rudzie o godz. 7. Jeszcze przed godz. 8 byliśmy na szlaku i zmierzaliśmy w kierunku Mierzyc. Kolejny etap to prawdziwy rarytas – przechodzimy bowiem przez Kamion i Toporów, a więc dwie, niezwykle malownicze, turystyczne miejscowości położone nad Wartą. Idąc – podziwiamyJ

Zarówno ten etap, jak i kolejny, do Działoszyna, pokonać musieliśmy w niewiarygodnym skwarze. Jednak już pogoda na naszym obiadowym postoju zwiastowała nieuchronnie niemałe wyładowania atmosferyczne. Pytanie brzmiało tylko, czy zdążymy dojść na nocleg przez deszczem.

Opaczność jednak nad nami czuwała – dosłownie 5 minut po wejściu na salę, w której nocujemy, spadł potężny deszcz okraszony naprawdę silnymi wyładowaniami atmosferycznymi. Przez około pół godziny nie dało się ujść nawet kilku metrów na dworze.

Burza jednak w końcu ustała, a opady wróciły ledwie na chwilę około godz. 21. Wystarczyło to jednak byśmy musieli odśpiewać Apel Jasnogórski w sali. Na tym nie zabrakło miejscowych, głównie tych, którzy goszczą nas w swoich domach udostępniając swoje łazienki i prysznice.

Teraz na dworze jest chłodno, przyjemnie. Na jutro prognozy są nienajgorsze.  Wychodzimy o godz. 7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *